niedziela, 15 lutego 2015

Chichot losu

Bywają takie chwile w naszym życiu, że wszystko układa się po naszej myśli. Odnosimy sukcesy w życiu prywatnym, a także w życiu zawodowym. Z doświadczenia chyba każdy wie, że takie chwile nie trwają wiecznie. Przychodzi moment kiedy koło Fortuny obraca się o 360 stopni i stopniowo powoli wszystko zaczyna się walić. Sama w takich momentach miałam najczarniejsze myśli. Mimo 17 lat (prawie) na prawdę wiele przeszłam i wiele widziałam. Kiedy były nade mną czarne chmury niejednokrotnie zastanawiałam się jak uwolnić się od problemu, nie raz myślałam o samobójstwie i w końcu musiało się to stać. Wyczerpana wszystkimi przeżyciami i problemami dnia codziennego połknęłam garść tabletek. Dopiero gdy je popiłam zaczęłam uświadamiać sobie jakie mogą być konsekwencje mojego zachowania jeśli nie pójdzie po mojej myśli. Napisałam smsa przyjaciółce co zrobiłam, od razu oddzwoniła. Kazała mi jak najszybciej zawołać mamę. Oczywiście stawiałam sprzeciw bo bałam się tego co mama zrobi jak jej powiem, ale kiedy koleżanka "zagroziła", że sama do niej zadzwoni postanowiłam czym prędzej sama ją zawołać. Mama i tata siedzieli wtedy razem w kuchni, gdyby przyjaciółka do niej zadzwoniła dowiedziałaby się nie tylko mama ale też tata, co byłoby horrorem. Gdy mama przyszła, a ja powiedziałam jej co zrobiłam od razu napłynęły jej łzy do oczu, próbowała mi pomóc i pomogła. Żyje bez żadnych konsekwencji mojej decyzji. Ogromnie tego żałuję, zachowałam się jak tchórz. Zrozumiałam, że własnym rodzicom mogłam zafundować horror. Jest mi wstyd przed samą sobą. Po tym wszystkim wystarczyła szczera rozmowa z mamą i od razu zrobiło mi się lżej. Teraz wiem, że nigdy już nie posunę się do takiego czynu. Po moim wybryku wszystko się zmieniło. Dostałam się do wymarzonej szkoły, zeszłam się z chłopakiem przy którym czuję się księżniczką. Wszystko zaczęło nabierać kolorowych barw. Niestety do czasu. Mój chłopak zachorował. Był już chory za nim zaczęliśmy się spotykać ale teraz wszystko zaczęło się nasilać. Jeździ od lekarza do lekarza. Teraz czeka go operacja kręgosłupa. Widzę jak go to męczy i jak cierpi a wraz z nim cierpię ja bo nie wiem jak pomóc. Staram się go wspierać i być przy nim. Widzę w jego oczach strach o najcenniejszy dar jaki dostaliśmy od Boga a jaki ja chciałam sobie odebrać. Teraz kiedy jest źle jeszcze mocniej uświadamiam sobie jak bardzo zależy mi na moim ukochanym. Będę go wspierać jak najdłużej i jak najlepiej potrafię.
Jeśli przyjdzie Ci do kiedyś ten kretyński pomysł aby odebrać sobie życie pomyśl najpierw o tych ludziach którym zadasz w ten sposób ból. Pomyśl o tych ludziach którzy walczą o ten cudowny dar.


niedziela, 18 stycznia 2015

Fear

Kiedy przychodzi nowy tydzień i  mam tą świadomość ile pracy mnie czeka, a jak mało chęci mam to jedyne o czym marzę to uciec. Zastanawiam się wtedy skąd bierze się ten strach? Chory, nie do ogarnięcia strach. Mam kilkanaście lat, pierwsza klasa liceum, wszyscy mówią "Nauka nie jest najważniejsza, nie denerwuj się." Really? To dlaczego kiedy dostaniesz jedynkę z matematyki to patrzą na Ciebie krzywo, a rodzice mają ochotę Cię rozszarpać. Na lekcjach już nas straszą, że do matury mamy mało czasu. Szkoła to najpiękniejsze lata życia? Nie w moim przypadku. W nauce nigdy nie byłam orłem. Nie dlatego, że mi się nie chce tylko dlatego, że sama nie umiem ogarnąć całego materiału, a kiedy coś mi się uda od razu ktoś podstawi kłody pod nogi. Laski ze szkoły nigdy za mną nie przepadały. Do końca nie umiem sobie wyjaśnić dlaczego. Kumple mówili "Bo jesteś ładna" tylko czy to było na serio? Może chcieli sie tylko podlizać. Ja myślę, że to dlatego, że różnie się od nich znacznie. Jestem bardziej dojrzała, tak myślę. Słuchając jak dziewczyny z klasy mówią tylko o tym, że się upił, że poznały super kolesia, że ma nowe nike warte tyle, że tą dziewuchę co siedzi w koncie nie było by na nie stać dochodzę do wniosku, że są puste. A co mnie jeszcze bardziej wkurza? To że nauczyciele patrzą na nie dobrze, a na mnie niekoniecznie. Bo co? Bo jestem szczera? Bo nie jestem na siłę miła? Prawda jest taka, że one myślą o rzeczach mało wartościowych. Ja myślę o tym co będzie za kilka lat. Nie marze o nowych butach czy torebce. Marzę o studiach, które pomogą mi znaleźć dobrą pracę. Śnie po nocach o mężu i dzieciach. Modlę się o to by Bóg nie zabrał mnie zbyt wcześnie. Żyję przyszłością nie dniem dzisiejszym.

Obym przeżyła ten tydzień godnie.