Bywają takie chwile w naszym życiu, że wszystko układa się po naszej myśli. Odnosimy sukcesy w życiu prywatnym, a także w życiu zawodowym. Z doświadczenia chyba każdy wie, że takie chwile nie trwają wiecznie. Przychodzi moment kiedy koło Fortuny obraca się o 360 stopni i stopniowo powoli wszystko zaczyna się walić. Sama w takich momentach miałam najczarniejsze myśli. Mimo 17 lat (prawie) na prawdę wiele przeszłam i wiele widziałam. Kiedy były nade mną czarne chmury niejednokrotnie zastanawiałam się jak uwolnić się od problemu, nie raz myślałam o samobójstwie i w końcu musiało się to stać. Wyczerpana wszystkimi przeżyciami i problemami dnia codziennego połknęłam garść tabletek. Dopiero gdy je popiłam zaczęłam uświadamiać sobie jakie mogą być konsekwencje mojego zachowania jeśli nie pójdzie po mojej myśli. Napisałam smsa przyjaciółce co zrobiłam, od razu oddzwoniła. Kazała mi jak najszybciej zawołać mamę. Oczywiście stawiałam sprzeciw bo bałam się tego co mama zrobi jak jej powiem, ale kiedy koleżanka "zagroziła", że sama do niej zadzwoni postanowiłam czym prędzej sama ją zawołać. Mama i tata siedzieli wtedy razem w kuchni, gdyby przyjaciółka do niej zadzwoniła dowiedziałaby się nie tylko mama ale też tata, co byłoby horrorem. Gdy mama przyszła, a ja powiedziałam jej co zrobiłam od razu napłynęły jej łzy do oczu, próbowała mi pomóc i pomogła. Żyje bez żadnych konsekwencji mojej decyzji. Ogromnie tego żałuję, zachowałam się jak tchórz. Zrozumiałam, że własnym rodzicom mogłam zafundować horror. Jest mi wstyd przed samą sobą. Po tym wszystkim wystarczyła szczera rozmowa z mamą i od razu zrobiło mi się lżej. Teraz wiem, że nigdy już nie posunę się do takiego czynu. Po moim wybryku wszystko się zmieniło. Dostałam się do wymarzonej szkoły, zeszłam się z chłopakiem przy którym czuję się księżniczką. Wszystko zaczęło nabierać kolorowych barw. Niestety do czasu. Mój chłopak zachorował. Był już chory za nim zaczęliśmy się spotykać ale teraz wszystko zaczęło się nasilać. Jeździ od lekarza do lekarza. Teraz czeka go operacja kręgosłupa. Widzę jak go to męczy i jak cierpi a wraz z nim cierpię ja bo nie wiem jak pomóc. Staram się go wspierać i być przy nim. Widzę w jego oczach strach o najcenniejszy dar jaki dostaliśmy od Boga a jaki ja chciałam sobie odebrać. Teraz kiedy jest źle jeszcze mocniej uświadamiam sobie jak bardzo zależy mi na moim ukochanym. Będę go wspierać jak najdłużej i jak najlepiej potrafię.
Jeśli przyjdzie Ci do kiedyś ten kretyński pomysł aby odebrać sobie życie pomyśl najpierw o tych ludziach którym zadasz w ten sposób ból. Pomyśl o tych ludziach którzy walczą o ten cudowny dar.
